Znam dziewczynkę, która cały czas mi opowiada, że zaciągnie mnie do sypialni mając na sobie strój pielęgniarki i skórzane kozaki do połowy uda, bo to jest sexy. Moim zdaniem nie dość, że sexy to i w stopy ciepło. Zacząłem się więc zastanawiać czy takie stroje są tym czego chłopaki oczekują od swoich oblubienic. Czy jest dla dziewcząt szansa nieco zaszaleć i wyróżnić się w tłumie? Jest.

 

Mam kilku kolegów, którzy zawodowo jeżdżą na nartach i snowboardach, prawdziwi profesjonaliści. Wiele razy słyszałem ich opowieści o tym jak dziewczynki prezentują się na stoku w zawodniczych gumach (to tak jakby z leginsów zrobić kombinezon tylko tutaj 99% przyodzianych ma powody do dumy). Zachwytom nie było końca, co więcej wprowadzali pewne wariacje w swoich fantazjach. Gość, który jeździ na snowboardzie upatrzył sobie razu pewnego konkretną zawodniczkę. Ilekroć widział ją w gumie na stoku zwyczajnie się rozpływał, a jak tylko przebrała się w normalne ubrania po nartach to w ogóle nie zwracał na nią uwagi. Co najmniej jakby nie istniała.

 

Z kolei inny, tym razem narciarz, wzorem Sobieskiego, wracając w piątki z pracy do domu dzwoni do narzeczonej mówiąc -„Oleńko wracam, ubieraj koronkową bieliznę i gumę narciarską”; i nie ma, że w mieszkaniu gorąco. Musi się w tę gumę ubierać. Na szczęście długo w niej nie siedzi, bo gość od progu już ukochaną dopada i oswobadza, ale co się wcześniej dziewczyna umorduje podczas ubierania to jej. Hitem okazał się gość, który szaleje jak widzi na stoku dziewczynę w gumie i pluszowych uszach przyklejonych do kasku. Kiedy tylko zobaczy taką SkiAmazonkę to rzecze – „Ale bym ją wytarmosił za te uszy.”. Też w to nie wierzyłem.

 

Nie przepadam za zimą, bo i bez niej jest mi wiecznie zimno, ale musiałem sprawdzić ile jest prawdy w tych opowieściach. Koledzy zabrali mnie na lodowiec, bo tam niby najwięcej takich dziewcząt (lodu i śniegu na pewno). Zaciągnąłem moje, wyprodukowane w ZSRR, nartosanki na stok i wypatrywałem dziewcząt w gumach. Nie było z tym problemu, okazało się, że na lodowcu są ich całe hordy, a i opowieści kolegów okazały się nie być tylko legendami.

 

Wiele było tam utalentowanych dziewcząt z różnych krajów, ale w pamięć zapadły nam dwie reprezentantki Szwecji, które trenowały na sąsiadującej z naszą trasie. Patrząc jak jeżdżą przypomniała mi się scena z filmu „Skazani na Shawshank”, w której Andy Dufresne puszcza fragment Wesela Figara, a więźniowie stojący na placu apelowym słuchają tego jak zauroczeni. Bohater grany przez Morgana Freemana mówi podczas tej sceny, że nie wie o czym śpiewały te dwie Włoszki, ale musiało to być coś tak pięknego, że niemożliwym byłoby to po prostu powiedzieć.

 

Podobnie jak wspomniani więźniowie, patrzyliśmy osłupiali z jaką gracją te dwie Szwedki wycinają skręty w zmrożonym śniegu – chwila była iście filmowa. I taką by pozostała, ale nasze koleżanki ze Skandynawii postanowiły omówić między sobą swoje narciarskie dokonania. Kiedy tylko zaczęły ze sobą rozmawiać po szwedzku, każdy z nas poczuł z tyłu głowy takie gilgotanie jakiego można doświadczyć podczas wizyty u stomatologa gdy ten się zamyśli i wiertło na pełnych obrotach zaklinuje się między amalgamatową plombą, a zębem. Na koniec tego dnia wydawało nam się, że już nic piękniejszego nie zobaczymy (w przypadku fonii było odwrotnie), ale następnego dnia na stoku pojawiła się Ona.

 

Gdy poranne słońce oświetlało zaledwie fragment góry, ujrzeliśmy reprezentantkę Chile. Nie było nad czym się zastanawiać, zdominowała ten lodowiec i rozgromiła konkurencję niczym Nadia Comaneci na Olimpiadzie w ’76. Przyznaliśmy Chilijce same 10 nawet nie czując zamarzających na policzkach łez wzruszenia. Dziewczyna znała swoje mocne strony, pewnie dlatego nie ubierała spodenek na gumę, a jedynie kurtkę – biodrówkę. Wiedziała co robi, a my byliśmy jej za to wdzięczni.

 

Po powrocie do domu natychmiast pobiegłem do sklepu sportowego kupić gumę narciarską (liczyłem, że na Walentynki się nada). Ekspedientka, jakby czytając w moich myślach, wyciągnęła całą czarną. Ten model nazywa się Czarna Mamba – powiedziała, będzie Pan zadowolony – dodała z uśmiechem. Kupiłem, a teraz szukam dziewczyny, którą upakuję w Czarną Mambę. To XS, Xtra Sexy…