fbpx

Milczeliśmy w ostatnich dniach, ale jedynie dlatego, by lepiej zrozumieć dźwięk ciszy.

Poza tym działo się, bo operowaliśmy równolegle na 3, a może i 4 SkiObszarach w ramach:

Szeroki front i precyzyjne akcje, to cali my. Na pierwszym planie SLN. To była ostatnia edycja tego sezonu. Ściganie odbywało się na każdym kroku. Samo dotarcie na obszar zmagań, to sprawdzian siły, wytrzymałości, kondycji i orientacji w terenie.

 

My proszę Państwa mieliśmy bardzo wygodne połączenie

Najpierw autem na jeden z parkingów dolnych, bo na górnym i tak już nie było miejsc (ale to nawet lepiej, bo spacer po górskiej miejscowości, to jednak wyjątkowa sprawa).

 

Z buta na parking górny, tam wsiedliśmy na wyciąg taśmowy jadący przez las, później przesiadka na wyciąg taśmowy (już nie jadący przez las), następnie pod kasami wsiedliśmy na kanapę, a dalej, to już z górki, bo tak.

 

 

Wysiedliśmy z kanapy i truchcikiem dwieście metrów z buta, pod górę, po stoku i już byliśmy na stoku, na którym odbywały się zawody.

 

Teraz tylko wystarczyło się wciągnąć orczykiem na start i można od razu jechać, bo człowiek rozgrzany jak obornik w sierpniu. Poza tym już od dolnego parkingu byliśmy ubrani w cały sprzęt (z ochraniaczami włącznie), jedynie narty były do wpięcia.

 

 

Combi race

W takie formule mierzyliśmy się przez oba dni. To bardzo stara formuła, która wywodzi się jeszcze z czasów, kiedy to na przełomie wieków odbywały się wyścigi pierwszych Passatów B5.

 

Wtedy takimi Passatami (w combi) śmigało się przez miasta i wsi, a że drogi były wtedy różne, to podczas wyścigu trzeba było spodziewać się wszystkiego. Tak samo jak na combi race.

 

Trasa przejazdu składała się z bramek gigantowych, slalomowych oraz atrakcji wielu (brakowało tylko czarciej zapadki naczelnika Twardijewicza), dlatego i my wystartowaliśmy na nartach gigantowych i slalomowych (na raz).

 

 

Sobota w kategoriach

  • Marika sobie radośnie kicała po wybojach i 9 miejsce.
  • Kryspin już 3 edycje temu stwierdził, że i tak to wygra, ale tym razem coś nie pykło i DSQ.
  • Alexis zaparkował na 2 miejscu.
  • Jagger dla zmylenia przeciwnika na 6 miejscu.
  • Ignacy nie dał się zmylić Jaggerowi i wskoczył na 2 miejsce.
  • Armani taki zgrywus, że tyczkę między nogi wziął (tylko po co?).
  • Gaspachio niczym Junkers Ju 52, nie za szybko, ale bezpiecznie doleciał na 4 miejsce.

Wewnętrzne potyczki rozłożyły się następująco:

 

 

Niedziela w kategoriach

  • Marika też 9 miejsce.
  • Kryspin pełen pokory i skromności przycupnął na 1 miejscu.
  • Alexis DNF, tak dla dreszczyku emocji przed ogłoszeniem wyników za generalke sezonu.
  • Ignacy dalej na 2 miejscu.
  • Armani tym razem postanowił omijać tyczki, co dało mu 5 miejsce.
  • Jagger tak zmylił przeciwników w sobotę, że w niedzielę sam się na to nabrał i dlatego 9 miejsce.
  • Lannister zmył z siebie hańbę sobotniej porażki (DNF) i odnalazł się na 3 miejscu.
  • Gaspachio zatracił się w rozmyślaniach o relatywizmie wyników i przez to 6 miejsce.

Wewnętrznie:

 

Nawet nieźle, a to nie wszystko…

Kasia wystartowała XXIV Mistrzostwach Polski Lekarzy w Narciarstwie Alpejskim i:

  • SG: 1 miejsce w kategorii i 4 w open.
  • SL: 1 miejsce w kategorii i 3 w open.
  • GS: 1 miejsce w kategorii i 5 w open.

 

 

Wciąż, to nie wszystko

Kuba urządził sobie, na AMPy, wycieczkę po medale, ale jak głosi stare chińskie przysłowie, kto idzie grubo jbć musi. Tak się najczęściej dzieje, gdy realizujemy strategię o kryptonimie „Albo grubo, albo wcale”.

 

 

Na szczęście obiektywy uchwyciły jego lot po spotkaniu z tyczką. Podobno sam Piotrek Ż. dzwonił do niego z gratulacjami za lądowanie.

 

Dobra, to już w sumie wszystko.

Intensywne były to dni, a zabawa przednia.

 

Gloria Victis et Gloria Victoribus!

 

Fotixy: